Dragon Quest VII Reimagined
recenzja / opinia / podsumowanie

Dragon Quest VII Reimagined

Dragon Quest VII Reimagined

Kazing Abrazing 🙌

Lubię Dragon Questy za to, jakimi są fajnymi grami, z tą swoją staroszkolną, ale wciąż przyjemną otoczką. Nie będę też udawał, że w uniwersum Square Enix wyżej sobie cenię Final Fantasy za chociażby większą różnorodność w aspektach fabularnych i audiowizualnych. Niemniej, kiedy pojawiła się zapowiedź Dragon Questa VII Reimagined, to byłem przekonany, że będę chciał w tę odnowioną część zagrać. I oto, w tym wpisie, chciałbym się podzielić moim krótkim podsumowaniem z przejścia DQVIIR. Zapraszam do jego przeczytania.

W grze wcielamy się w bohaterów — syna rybaka, jego koleżankę i księcia z pobliskiego zamku, którzy mieszkają na małej wyspie pośrodku pustego oceanu (później do tej grupki dołączą też kolejne postacie). W tym świecie nie ma niczego, ponieważ coś wykasowało pozostałe kontynenty. Pewnego razu bohaterowie odnajdują sposób, aby cofnąć się w czasie do epok, kiedy wspomniane lądy jeszcze istniały. Okazuje się, że przodkowie tych regionów zmagają się ze swoimi problemami, które my, jako pewnego rodzaju „detektywi czasu”, możemy rozwiązać. Kiedy to zrobimy, owe lądy zostaną przywrócone do teraźniejszości, a my, korzystając z okazji, będziemy mogli jeszcze zobaczyć epilogi pra-pra-dziedziców po latach.

Oczywiście, fabuła na przywracaniu lądów się nie kończy, ale nie będę zdradzał, co się dzieje dalej. Natomiast mogę napisać, że historia siódemki toczy się w duchu serii Dragon Quest. Powracają potwory o znanych designach. Powracają nazwy czarów i przedmiotów. Powracają też regiony imitujące kraje europejskie, w których mieszańcy mówią mieszanym angielskim (np. francusko-angielski). Bohaterowie są sympatyczni, jednakże nie prowadzą zbyt dużo dialogów między sobą jak robią to inne gry jrpg. Dodam też, że początek gry jest chyba jednym z najwolniejszych w historii jrpg. Chodzimy od miejsca do miejsca, rozmawiamy tylko z różnymi postaciami, zbieramy puste butelki i jest raptem jedna, tutorialowa walka w ciągu godziny. W razie czego gra posiada długie demo z przeniesieniem postępu tak, abyście mogli sprawdzić, czy format rozgrywki Wam odpowiada.

Na papierze koncept, że w rpgu odwiedzamy sobie kolejne kontynenty i walczymy, wydaje się na tyle podstawowy, że mogłoby na nie wpaść dziecko. Jednakże te mikro-historie poszczególnych regionów są na tyle rozmaite, że dobrze mi się grało w tego Dragon Questa. Choć przejście gry zajęło mi więcej dni niż zazwyczaj, ponieważ grałem niestandardowo. Robiłem krótsze sesje, po 2h na każdą historię i nie cisnąłem grania dalej tego samego wieczoru, gdyż schemat przywracania lądów był tutaj podobny. Najbardziej zapadły mi w pamięci wątki wioski zwierząt zachowujących się jak ludzie, pustelnika i jego osobistego robota (który ciągle opiekuje się szczątkami swojego pana po jego śmierci), a także pewnej wioski z „dobrym” potworem (gdzie mamy wybór moralny). Jak przystało na nowoczesny remake, oprawa graficzna i dźwiękowa pomagają w chłonięciu fabuły. Bohaterowie wyglądają jak lalki, ale mają duszę, kolorowy świat przypomina dioramy, są dostępne jap/ang dubbingi i muzyka stylizowana na klasyczną wzbudza odpowiednie emocje do scen.

Natomiast jak wypada Dragon Quest VII Reimagined jako jrpg? Nie grałem co prawda w poprzednie wersje tej części, ale dało się odczuć, że ta gra powstała w latach 90 i ten remake robi dużo, żeby gracz mógł go przejść gładko. Są teleporty, mapy z punktami następnych celów, liczne podpowiedzi, leczenie na full przy save-poincie, auto-save, dość niski poziom trudności walk i zabijanie na jeden cios, kiedy jesteśmy ponad poziom przeciwników. Osobiście chyba wolałbym nieco wyższy poziom trudności (przynajmniej bossów, bo dopiero w końcówce i w post-game poziom skacze do góry). Większość turowych walk przechodziłem na luzie na automacie i z losowo przydzielonymi klasami bohaterów.

Z drugiej strony DQVIIR to nie jest aż tak krótki jrpg. Przejście fabuły zajęło mi 70h, post-game jeszcze dodatkowe 15h. Z dwojga złego chyba wybrano lepsze rozwiązanie niż liczne, losowe walki i grind.

Dragon Quest VII Reimagined
Dragon Quest VII Reimagined
Dragon Quest VII Reimagined
Dragon Quest VII Reimagined

Muzyka do gry Dragon Quest VII Reimagined:

Echo of Horns Throughout the Castle ♫ Heavenly Village ♫ Days of Sadness ♫ Strolling in the Town ♫ Garden of Time ♫ Memories of a Lost World ♫ Moving Through the Present ♫ Fighting Spirit ♫ World of the Strong ♫ With Sadness in Heart ♫
Moja strona używa plików cookie. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.