Shadow of the Colossus
recenzja / opinia / podsumowanie

Shadow of the Colossus

Shadow of the Colossus

Ciąg dalszy mojego nadrabiania gier konsolowych na wyłączność. Tym razem przeszedłem Shadow of the Colossus, a dokładnie remake na PS4.

W grze wcielamy się w młodzieńca, który przybywa do zakazanej krainy, aby wskrzesić dziewczynę, której ciało przywiózł na koniu. Na miejscu bohater zawiera pakt z tajemniczym głosem, który obiecuje wskrzeszenie w zamian za pokonanie 16 tutejszych kolosów. Fabuła gry nie jest w pełni wytłumaczona (np. kim jest bohater, dziewczyna itp.), ale wątków jest na tyle mało, że to nie przeszkadza, a wręcz dodaje uroku. Po wprowadzeniu wyruszamy do pierwszego kolosa i zaczyna się faktyczna gra, którą określiłbym jako boss rush z długim dojazdem na koniu. Musimy obczaić drogę do kolosa na podstawie mapki, a naszym nawigatorem będzie światło słoneczne odbijające się z uniesionego miecza bohatera. W czasie podróży nic nas nie atakuje i nie gra muzyka, więc w pewnym sensie przypominało mi to czasy, kiedy w prawdziwym życiu gdzieś się podróżowało jeszcze bez GPS-a i smartfonów. Przemierzane krajobrazy są ciekawe dla oka. Czasami trzeba też pogłówkować, jak się dostać w niedostępne miejsca (z pozoru) dla małego człowieka.

Natomiast same starcia z kolosami niestety mnie rozczarowały. Rozmach bossów, piękna oprawa i prześwietna muzyka — niby wszystko jest na swoim miejscu, ale zabrakło mi w tym jednego — większego poziomu trudności. Walki okazały się za proste i to pomimo braku żółtej farby (i tak łatwo zauważyć, o które części ciała kolosa można się zaczepić). W większości przypadków wystarczy wspiąć się na kolosa, zlokalizować jego czułe miejsca oznaczone symbolami i zadać obrażenia. Kiedy już możemy zaatakować kolosa, to praktycznie pojedynek za chwilę się skończy. Nie ma faz, transformacji, zmian reguł gry. Dopiero ostatnie starcia pod kątem wyzwania zaoferowały mi coś więcej. Trochę szkoda, że tak późno, bo ta gra ma niewątpliwie klimat. Z tego złego nie była to dla mnie uciążliwa przygoda jak przy graniu w The Last Guardian od tego samego autora. Grę pokonałem szybko, w ciągu 15 godzin.

Jak więc zapamiętam Shadow of the Colossus? Jako dobrą grę, ale artystyczną. Czyli dobrą, gdy pochłaniamy oczami i uszami, ale nie gameplayem.

Shadow of the Colossus
Shadow of the Colossus

Muzyka do gry Shadow of the Colossus:

Prologue ~to the Ancient Land~ ♫ Grotesque Figures ♫ The Opened Way ♫ The End of the Battle ♫ Green Hills ♫ A Violent Encounter ♫ Revived Power ♫ Silence ♫ In Awe of the Power ♫ The Farthest Land ♫ Counterattack ♫ Liberated Guardian ♫ A Despair-filled Farewell ♫ Prayer ♫ Swift Horse ♫
Moja strona używa plików cookie. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz tutaj.