The Adventures of Elliot: The Millennium Tales
recenzja / opinia / podsumowanie

The Adventures of Elliot: The Millennium Tales

The Adventures of Elliot: The Millennium Tales

Square Enix kontynuuje wydawanie gier w stylistyce HD-2D, a także wersji demonstracyjnych swoich nowych gier z możliwością przeniesienia postępu do pełnej wersji. Zwłaszcza ta druga decyzja bardzo mi odpowiada, ponieważ ponownie zagrałem w demo ich najnowszej gry, stwierdziłem, że jest fajne i przekonałem się do zakupu. A tą grą okazał się ich najnowszy symulator koszenia trawy mieczem, czyli The Adventures of Elliot: The Millennium Tales, zwany też potocznie Legend of Zelliot.

Gra opowiada historię poszukiwacza przygód Elliota, który na zlecenie króla wyrusza zbadać nowo odkryte ruiny. Jak to bywa z ruinami, bohater odnajduje w nich portal do przeszłości. I fakt ten próbuje wykorzystać królewski minister, który cofa się w czasie, aby zmienić bieg historii i samemu stać się władcą. A my jako Elliot musimy temu zapobiec. Oczywiście to jest początek większej historii, w której nie zabraknie dalszych podróży w czasie, magii, maszyn, bestii i ludzi z kocimi uszami.

U podstaw gra z Elliotem zalicza się do japońskich przygodówek, gdzie widzimy przeciwników na ekranie i machamy do nich bronią w czasie rzeczywistym. Nie ma tu poziomów doświadczenia, ale zbiera się (czasami grinduje) walutę, zwiększa ilość zdrowia i ulepsza bronie. W większości przypadków rozgrywka wygląda tak, że mamy mapę świata/lochu, zaznaczony cel, do którego trzeba dotrzeć, a po drodze pokonujemy przeciwników i bossa, czasem też rozwiązując zagadki środowiskowe. Obok tego są dostępne dodatkowe questy z postaciami pobocznymi (wszystkie udźwiękowione) i wyzwania, gdzie „wyżywamy” się na przeróżnych mechanikach, jakie przyszykowali twórcy. W jednych z wyzwań można nawet wygrać muzykę do wbudowanego odtwarzacza w grze.

Wszystko wydaje się proste, dobrze połączone i przyjemne w graniu. Elliot jest fajnym bohaterem do oglądania, postacie poboczne za kilkoma wyjątkami również. W pełnej wersji zwiększyłem sobie poziom trudności, bo standardowy był dla mnie za łatwy i dzięki temu zyskałem odpowiednie dla siebie wyzwanie. Poza tym chwilami kisłem z krzyku Elliota, kiedy ten spadał w przepaść – „Aaaaaaa” 😅. Czyli mogę powiedzieć, że Przygody Elliota to fajna gra?

Tak, ale głównie dla koneserów gier adventure jrpg. I najlepiej gier-popykadeł tj. gram, odmóżdżam się, ale dużo nie wymagam. W moim odczuciu poziom radości z grania jest tutaj nierówny. Przez pierwsze godziny (dema) czułem, że gram w grę 8/10. Nie jakiś hit, ale solidną, fajną przygodę. Sęk w tym, że demo, mimo że długie, nie zdradzało wszystkiego. Gdy zaczęła się faktyczna gra, to na wierzch wyszły dwie wady. Do Elliota dołącza wróżka, która komentuje tak oczywiste rzeczy na ekranie, że ma to tylko wartość ujemną (na szczęście da się zredukować częstotliwość jej gadania). W porównaniu z wróżką z Metaphora ReFantazio, tamta miała ze trzy razy więcej osobowości. Druga wada polega na tym, że podróżujemy w czasie po różnych epokach, spotykamy innych mieszkańców, ale mapa świata i lochy w większości przypadków wyglądają zbyt podobnie, nie ma urozmaicenia. Odwiedzamy wulkan, lodowiec, pustynię, dżunglę, lochy, zmieniają się przeciwnicy, układ korytarzy, ale i tak czasami łapałem się na tym, że nie wiem, w której erze obecnie jestem 😅. W związku z tym, obniżyłem moje wrażenie w głowie do 6/10 i to pomimo fajnej walki, wyzwań, ładnej 2D-HD oprawy i prześwietnej, orkiestrowo-baśniowej muzyki.

I teraz najdziwniejszy obrót spraw. Gra ma kilka zakończeń. Zrobiłem standardowe i tyłka mi nie urwały. Ale jak zacząłem dążyć do finału, to gra potrafiła się jeszcze ciekawie rozkręcić na dłużej i zamknąć pewne różne wątki, które opowiadała do tej pory. Było to na tyle ciekawie i nawet zaskakujące, że za końcówkę dałbym ponownie 8/10, albo nawet 9/10, bo poczułem pewnego rodzaju wewnętrzne spełnienie, że byłem częścią tej całej historii.

Ostatecznie nie żałuję, że zagrałem. The Adventures of Elliot: The Millennium Tales to fajna gra pod pewnymi względami. Ale przez sinusoidę radości z grania i zbytnią powtarzalność odwiedzanych miejscówek, lepiej jest ją ograć na promocji w niższej cenie.

The Adventures of Elliot: The Millennium Tales
The Adventures of Elliot: The Millennium Tales
The Adventures of Elliot: The Millennium Tales
The Adventures of Elliot: The Millennium Tales

Muzyka do gry The Adventures of Elliot: The Millennium Tales:

The Adventures of Elliot: The Millennium Tales – Main Theme ♫ The Radiant City and the Melody of Protection ♫ Waltz of the Royal Chambers ♫ Hucarea (Age of Safekeeping) ♫ Render of Darkness ♫ The Intersection of Future and Past ♫ Where the Frosts Flits over Snow ♫ An Ancient Secret Standing Still ♫ Beyond the Gloom ♫ The Grey Village and the Melody of Reminiscence ♫ Unwavering Determination ♫ A String of Seeds of Joy ♫ Heart-Crossed ♫ With Recollection ♫ Solemnly ♫ Time of Tranquility ♫ The Magic Capital and the Melody of Wisdom ♫ Hucarea (Age of Magic) ♫ Whiterea (Age of Magic) ♫ A Fleeting Flicker ♫ Those That Bar the Way ♫ Ruler of the Unknown ♫ Be Not a Prisoner of Power ♫ The Nascent Settlement and the Melody of Dawn ♫ Whiterea (Age of Budding) ♫
Moja strona używa plików cookie i technologii Google, aby wyświetlać filmy i mierzyć statystyki. Wybierz pełny, spersonalizowany pomiar statystyk lub odrzuć pliki cookie, co ograniczy przetwarzanie wyłącznie do anonimowych sygnałów technicznych. Więcej informacji przeczytasz tutaj.