Denshattack!
recenzja / opinia / podsumowanie

Denshattack!

Denshattack!

Wo-oh-oh, up to the infinite sky, there’s so much more to see
Surpass the me from yesterday and raAaAaAaAise the spEeEeEeEd ~♫

W momencie pisania tego tekstu rok 2026 nie rozpieszczał mnie ekscytującymi zapowiedziami gier. Ekscytującymi zapowiedziami to znaczy takimi, po których mógłbym sobie pomyśleć „ale to będzie hicior, nie mogę się już doczekać”. Poza jednym wyjątkiem — grą Denshattack!. W tym przypadku twórcom udało się wzbudzić we mnie duże zainteresowanie — trailery, demo, szalony gameplay, ładna grafika i niezła muzyka (i liczba artystów!) — wszystko się zgadzało w zapowiedziach. Choć gra zaliczyła drobne opóźnienie premiery o jeden miesiąc, to kiedy pociąg z Denshattack! dojechał na peron, ja dalej czekałem na niego z wypiekami na twarzy. Czy warto było wyczekiwać tego opóźnionego pociągu? O tym można się dowiedzieć po przeczytaniu mojego krótkiego podsumowania z ogrywania w Denshattack!

W grze wcielamy się w dziewczynę Emi, która rozwozi ramen swoim pociągiem w kolorowej, ale zniszczonej klimatem Japonii. Czyli takiej, gdzie bogaci ludzie mieszkają w ogromnych kopułach, a bohaterka, jak to bywa w tego historiach, reprezentuje odludzie. Pewnego razu Emi spotyka Fernando, która wciąga dziewczynę w dyscyplinę Denshattack tj. rywalizację pociągów wykonując szalone triki rodem ze skateboardingu. Emi i Fernando wyruszają w podróż przez całą Japonię, aby zbudować reputację, pokonać rywalizujące gangi denshatakerów, a także stawić czoła organizacji stojącej za ogromnymi kopułami.

W grze przechodzimy kolejne regiony Japonii z etapami, gdzie na końcu każdego regionu będzie czekał na nas boss. W większości etapów należy przejechać od punktu A do punktu B i nabić wysoki wynik, dobry czas i określone znajdźki/triki. Oprócz tego weźmiemy też udział w wyścigach, etapach otwartych (gdzie jeździmy dookoła i trzeba wykonać kilka zadań do jego zakończenia) i etapach na wzór Tony Hawka (nabij minimum punktów w ciągu dwóch minut). W rozgrywce czuć ducha dawnych arcade’ówek SEGI, ale pociągowy gameplay jest tu tak absurdalny, że przebija nawet większość nowszych tytułów. Najlepszymi momentami z grą były dla mnie starcia z bossami tak, jakby twórcy w trakcie burzy mózgów odpięli sobie hamulce i powiedzieli „to głupi pomysł….dawaj go do gry 😅”. To, co się tam odwala, najlepiej zobaczyć samemu na oczy. Ja przy Denshattack! miałem to super-unikalne uczucie, że gram w dużo gier, wiele rzeczy już widziałem, ale mimo tego w 2026 roku dałem się jeszcze pozytywnie zaskoczyć.

W starciach z bossami i nie tylko kluczową rolę odgrywała muzyka i jest to druga, największa zaleta gry. Mamy tu festiwal szybkich arcade’owych rytmów z breakbeatową perkusją, funka, a także j-popowych piosenek do walk z bossami napisanych na potrzeby gry. Soundtrack jest dowalony jak na produkcję indie. Nie dość, że każdy etap ma swoją unikalną kompozycję, to przy muzyce brało udział ponad 20 artystów od Tee Lopesa, Sean Bialo i Andrew One po zaproszonych gości z całego świata (pojawiają się weterani SEGI – Richard Jacques, Takenobu Mitsuyoshi). Stwierdzenia, że muzykę stworzyli muzyczni Avengersi, nie wzięły się z niczego 😉.

Czy są zatem jakieś wady? Tak, gra jest odrobinę za długa. Jej końcowe etapy mogły być krótsze, zwłaszcza przy zdobywaniu złota, gdzie powtarzałem przejazdy, aż nie uzyskałem tego jednego, perfekcyjnego. Poza tym gra ma dość nietypowe sterowanie, do którego musiałem się na początku przyzwyczaić. Jeden spust na padzie służy do driftu, drugi spust do skoku. Dziwny układ, który można oczywiście zmienić w opcjach, ale przy późniejszych, skomplikowanych akrobacjach to sterowanie miało 100% sensu.

Pod względem sprzężenia gry z muzyką i anime-humoru (tj. widzisz postacie i wiesz, jakie mają tropy) gra przypominała mi nieco Neon White czy Hi-Fi RUSHa. To były super produkcje i Denshattack! też jest super. Warto było oczekiwać na ten spóźniony pociąg. Jeżeli lubicie się uśmiać, czujecie, że estetyka i arcade’owy styl jest git, to Denshattack! jest grą MUST PLAY. Powtarzam. MUST PLAY.

Denshattack!
Denshattack!
Denshattack!

Muzyka do gry Denshattack!:

Beppu Ramen Express ♫ There’s a Trick to It ♫ Coastline Funk ♫ Passing Ariake Breeze ♫ I Like the Way ♫ Trick Terminal ♫ Fashion Overdrive ♫ Whenever You’re Ready ♫ Dead Ball Run ♫ Infinite Sunset ♫ Next Stop: Adventure! ♫ Tunnel Scratcher ♫ Tune My Ride ♫ Mikan Kingdom ~みかん王国~ ♫ Take Me Higher ♫ Yōkai Beat System ♫ Cross the Tracks ♫ Good Ride! ♫ Daily Miraido Report ♫ Sunshine in Seto Naikai ♫ HEARTBREAKER (Denshattack! Ver.) ♫ Next Stop: New Challengers! ♫ Reach for the Clouds ♫ TRAIN-A-GO-GO! ♫ Winds of Hope ♫ Infinite Sky ♫ Set for Destruction ♫ Next Stop: Good Vibes! ♫ It’s All About the Funk ♫ Bullet Train ♫ Beyond Fuji ~富士の彼方~ ♫ Forgotten Snowfields ♫ Onsen Confessions ~オンセンコンフェッションズ~ ♫ 見つけて Your Dream! ♫ Aqualine Heroes ♫ What a Horrible Night to Drive a Train ♫ I’m the Music ♫ Somewhere We Can Play ♫ Let’s Go to Tohoku! ♫ Black & Yellow ♫ Still Playing? (Bonus Track) (feat. Emma Rose Williamson) ♫
Moja strona używa plików cookie i technologii Google, aby wyświetlać filmy i mierzyć statystyki. Wybierz pełny, spersonalizowany pomiar statystyk lub odrzuć pliki cookie, co ograniczy przetwarzanie wyłącznie do anonimowych sygnałów technicznych. Więcej informacji przeczytasz tutaj.